wtorek, 13 maja 2014

W próźni....

Zawieszona czekam. Nie cierpię takiego stanu. Dziś mogliśmy miec już tygodniowego brzdąca w domu, ale przecież nie ma lekko. Termin minął 6 maja, a małemu na świat się nie spieszy... więc najpierw czekałam na termin, a teraz czekam tak w ogóle. W dodatku PŻ ostatnio ciągle na nocki pracuje, więc mam masę czasu na rozmyślania. Nie mogę spac. Jutro mam się stawic na oddziale. Tam czekanie pewnie będzie jeszcze gorsze. Bez domu, własnych kątów, osoby do której można się przytulic, wysmucic, nawet bez smacznego żarełka. Boję się oczekiwania tam, boję się indukowanego porodu. I znowu do głowy przychodzi myśl - czy ja naprawdę nie mogę dostac czegoś tak normalnie, naturalnie, jak inni ludzie? Wszystko co mam, osiągam drogą na okrętkę. Nic nie przychodzi bezproblemowo, łatwo. Ja rozumiem, że nie można miec wszystkiego ale do jasnej cholery, na 10 trudnych, może 1 sytuacja mogłaby byc, powiedzmy, standardowa???
Najpierw po przekroczeniu terminu rózne żarty przychodziły mi do głowy, ale z dnia na dzień coraz mniej mi do śmiechu. Pewnie też przez to, że takie zawieszenie wywołuje u mnie jakieś stany paniczne, dziwne przemyślenia itp. A w dodatku kiedy odbieram kolejny telefon z tym samym pytaniem i po raz kolejny muszę powiedziec, że "jeszcze nie", "u nas nic się nie zmieniło", "dam znac" to czuję się po prostu beznadziejna.
Na otarcie łez i jako czasoumilacz w szpitalu zabieram ze sobą ksiażkę pt. "Trzy filiżanki herbaty" i mp3. Mam nadzieję, że to wystarczy. Książkę mam pożyczoną, rozgrzebaną, a w dodatku wiem, że czekają na nią kolejne osoby z blogowego świata. Nie cierpię wstrzymywac kolejek, ale po przeczytaniu ok połowy, przeszłam w stan jakiejs hibernacji.... dlatego dokończę ją dopiero teraz i odeślę dalej, do kolejnych chętnych :)
Mały optymistyczny wpis jak na oczekującą mamuśkę. Trudno. Oby tylko kolejne dni przyniosły uśmiech.

3 komentarze:

  1. będzie dobrze, głowa (a raczej brzuch) do góry! jeszcze zatęsknisz za tym samotnym marazmem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. My juz w domku, całą rodzinka:-) uczę sie powoli nowej rzeczywistości,jak sie troszke ogarnę to będzie.nowy post :-)

      Usuń