niedziela, 9 grudnia 2012

STARTujemy!!!


A więc… gotowi do startu START!!! Kombinowałam, zastanawiałam się, aż w końcu jest. Oto on – blog J mam nadzieję, że pomieści moje myśli nieokiełznane, no i być może nieco odciąży moich bliskich a w szczególności jego – Pana Żubra od mojego gadulstwa J przeważnie dużo się dzieje, a kiedy się dzieje to myśli w głowie galopują w zawrotnym tempie… ostatnimi czasy jest ich tak dużo, że czasem trudno je uspokoić, zastopować jakoś i ogarnąć.
Strasznie dużo czasu mi zajęło wymyślenie od czego zacząć. Bo od czego? Dzień dobry, nazywam się, mam tyle lat, lubię to i tamto… eeee bez sensu. A z kolei tak ot po prostu napisać co dziś… hmm… jakoś mi nie pasowało J więc na początek pitu-pitu o dupie maryni a dalej poleci samo J
Dziś niedziela więc dzionek całkiem leniwy, wreszcie miałam szansę się wyspać bo w sferze snu i gotówki to mam nieustanne deficyty ;) nawet wczoraj, niby sobota, ale ja przecież durna rano do gazownika się umówiłam…  na 8, na drugim końcu miasta. No ale pojechałam, załatwiłam, czekając na Pana gazownika (bo przecież dotarłam za wcześnie) zdążyłam nawet auto nieco posprzątać J a dokładniej to zebrać wszystkie kartki, karteczki, paragony, ręczniki papierowe, opakowania po czekoladkach, cukierkach i batonikach powtykane w różne samochodowe zakamarki J mam nadzieję, że dzięki pracy pana fachowca moje autko będzie spalać mniej bo ostatnio żarłoczne się zrobiło na maksa.
Dziś leniuchujemy, dzień szaro-bury i ponury, pojechaliśmy na szybkie zakupy, później spacer z naszym kundlem mazurskim i radosne zaleganie w domku. Rzadko mamy czas by sobie taki dzionek urządzić więc i radość większa. I tak sobie zalegam na kanapie, PŻ w kompie coś grzebie, czyli okoliczności bardzo sprzyjające powstaniu NOWEGO J a później może nad nowym życiem popracujemy? :p Od jutra znów wsiadam w pędzący pociąg do następnego weekendu, w pracy koniec roku wiec kocioł niemiłosierny, atmosfera też byle jaka brrrrr…. żeby mi się chociaż w połowie tak chciało jak mi się nie chce ;) 

1 komentarz: