poniedziałek, 25 listopada 2013

Wizyta Ex :)

Od jakiegoś czasu dni uciekają mi w szalonym tempie. Nawet patrząc przez pryzmat ciąży to dopiero się dowiedziałam, wyczekiwałam żeby przetrwac najbardziej ryzykowny okres, odliczałam do 12 tc., a tu już 16 w pełnym pędzie :) brzucholek się ładnie okrągli, ja czuję się dobrze, czyli wszystko jest ok. Nawet już do stolicy dzidziula wyciągnęłam, jak się wyszkoli w ministerstwie to może jakim ministrem będzie :p Rzekłby klasyk - by żyło się lepiej heh :D I wszystko byłoby naprawdę fajnie, gdybym mogła o tatę byc spokojna. Nie jestem,, bo on siedzi na tykającej bombie i tylko w myslach się modlę, byśmy ze wszystkim zdążyli. Musi miec dwie różne operacje, w tym jedna tętniaka, który rośnie w zastraszającym tempie. Planowana jest na początek roku, może przełom stycznia/lutego... dokładnie nie wiem, czekamy na telefon. Jeszcze zanim zadzwoni, idziemy do lekarza z kontrolnymi wynikami badań, może to cokolwiek przyspieszy. Byle zdążyc, byle nie było za późno. Już kiedyś to przerobiłam, drugi raz nie dam rady. Póki co, tata czuje się całkiem ok, tylko ten strach...paralizujący momentami. Presja czasu jest okropna.
A nawiazując do tematu posta... no więc odwiedził mnie dziś mój były :) mamy kontakt telefoniczny, czasem jedno drugiemu coś pomoże ale widujemy się stosunkowo rzadko. A dziś akurat był nieopodal coś zjeśc, zadzwonił, a że miałam po pracy totalnego lenia to zaprosiłam go na herbatkę do domu :) fajnie było zobaczyc się po dłuższym czasie. O ciąży wiedział, a teraz zobaczył jak bębenek rośnie, pogłaskał, pogadał i już pędził dalej.
Cieszę się, że po rozstaniu ciągle mamy kontakt. Czasem w myślach mam żal, że "straciłam" 8 lat, kiedy byliśmy razem, ale przeciez ten czas nie był stracony. Dzięki niemu też trochę jestem, jaka jestem, szmat czasu spędziliśmy razem i napewno nie został bez wpływu na nasze osobowości. I dalej całkiem fajnie się rozumiemy, ale raczej na zasadzie przyjaciół, czy może nawet rodzeństwa...niemniej jednak nadal jest dla mnie kimś ważnym :)
Ale to nie tylko ja mam kontakt z ex, ostatnio była PŻ też się reaktywowała. Dowiedziała się za pośrednictwem ojca wujka psa kolegi, że jej były zostanie tatą, to i z gratulacjami pospieszyła ;) i jeszcze z tekstem w stylu "nic się nie chwalisz..." :) no bo przecież do kogo się idzie z takimi wieściami, jak nie do byłej?! ;)  jest najlepszą osobą żeby się cieszyc naszym szczęściem :)
A odnośnie dzidziusia, melancholii i przemyśleń to muszę przyznac, że ostatnio spory stres mnie chwycił. Chodzi trochę o lęk przed rewolucją, nowym, nieznanym, o nową organizację naszego małego świata, brak mamy do pomocy czy chociażby pogadania - taka mała schiza. Ale o niej może w kolejnym poście. No chyba, że uda mi się ją przegnac w cholerę :)

2 komentarze:

  1. Bardzo się ciesze, ze będziesz mama ale pisz trochę częściej, mam nadzieje ,ze z Twoim tata będzie wszystko dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się :) miło, że ciągle tu zaglądasz :) pozdrawiam cieplutko!

      Usuń