niedziela, 17 marca 2013

.........

Słowem - dół. Dawno juz miałam napisac, może wtedy post byłby bardziej optymistyczny ale dziś nie będzie. Wczoraj dostałam @... nie tak miało byc. Był już 33 dc. i tak gdzieś w głębi duszy, bojąc się głośniej pomyślec, liczyłam, że tym razem się udało. Zbieraliśmy sie właśnie na imprezę imieninową do teściówki, a tu cholerna @ przyszła. Pierwszy raz rozbeczałam sie z tego powodu jak dziecko, poczułam się tak okropnie beznadziejna...PŻ tulił mnie i przekonywał, że bardzo mnie kocha, żebym nie traciła nadziei, że uda nam się... z imprezy nici, na szczęście to nie do konca przeze mnie ale i jemu nie chciało się pójśc.
Nie wiem juz gdzie leży wina... napewno musimy w końcu zrobic badanie nasienia, bo przecież niby u mnie powinno zagrac a jednak coś nie działa. Cholera jasna :( a jeszcze wczoraj widziałam gdzieś demota pt. dlaczego niektórzy muszą czekac latami na coś, co inni mają po jednej imprezie... FUCK!!! jest mi źle, smutno, pełno we mnie rozżalenia, a poczucie wartości spada na łeb na szyję...
Jedynym objawem zbliżającej się miesiaczki był mega smut i tęsknienie za mamą. Właśnie tak u mnie wygląda PMS, nie jestem zła czy czepialska, a właśnie smutna. I to bez wyraźnego powodu. I własnie tak wkręciła mi sie myśl o mamie... może też przez to, że za chwilę kolejna rocznica jej śmierci. A właściwie dwie... bo mama odeszła 4 lata temu, w nocy w soboty na niedzielę wielkanocną. A że święta są ruchome, to tak naprawdę przeżywam to dwa razy - i w święta, i z dniem przypadającym w kalendarzu...tak mi bez niej jest trudno i pusto. Na początku jeszcze, gdy miała na grobie tylko taką drewnianą skrzyneczkę, lubiłam tam siedziec. Dumac, układac myśli, nabierac nadziei, dzieli się rozterkami. Wtedy czułam jej obecnosc i bliskośc, a one dodawały mi siły. Teraz, kiedy w tym miejscu jest potężny, kamienny pomnik... jakbym straciła z nią kontakt. Jadę na cmentarz i nic nie czuję...a tak bardzo mi jej brakuje. Tak strasznie żałuję, że nie doczekała się ode mnie żadnej naprawdę ważnej chwili. Ani nie bawiła sie na moim weselu, ani nie mogła utulic swojego wnuka. Nawet nie doczekała się konca moich studiów...Bardzo będzie mi jej brakowało jak uda nam się zafasolkowac... mama zawsze była mi bliska, zawsze mogłam z nia porozmawiac o wszystkim... minęły juz 4 lata, a pustka wciaż jest ogromna i ciągle mocno odczuwalna...wciąż wraca do mnie obraz ciemnego, pustego szpitala... i ten moment, kiedy mama odchodziła, a ja siedziałąm przy niej sama w tym pustym szpitalu i nie wiedziałam co robic... nie wierzyłam, że to prawda. Mieli jej pomóc, nie zrobili nic...
Mama czekała na moje narodziny 8 lat i nie traciła nadziei. Po jej śmierci znalazłam w domu kilka testów, zapakowanych w takie apteczne torebki papierowe, każdy opisany datą... marzyła o drugim dziecku, ale nie było jej to dane. Pamiętam, że kiedy miałam ok. 7 lat, straciła dziecko... muszę byc silna, jak Ona.
Mam nadzieję, że minie mi ten nastrój... muszę zebrac sie w sobie i działac dalej. Nic nie pomoże rozczulanie się nad sobą. Mam nadzieję, że jak urodzę dzidziusia, to będę mogła liczyc na pomoc teściówki i mojej przyjaciółki, która sama jest juz po trzykroc mama :) Ehhh...

2 komentarze:

  1. Tak bardzo Ci współczuję z powodu śmierci mamy.. Nie wyobrażam sobie Twojego bólu i smutku.... Mimo tych 4 lat pewnie nadal jest Ci czasami ciężko... Przytulam...

    Co do okresu... Też czekam i niestety tak to jest, każdy kolejny okres jest wielkim zawodem...
    Zróbcie badania nasienia. To nie zaszkodzi a może pomóc... U nas właśnie tak było. Czekałam i czekałam, po czym w końcu wysłałam Tygrysa na badania i okazało się, że problem leży po jego stronie... :-/
    Trzymam kciuki! :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana... tak, to bardzo bolało i nadal boli. Człowiek na codzien na szczęście zajmie się łapaniem pędzącego czasu i za bardzo nie rozpamiętuje, ale przychodzą takie dni gdy chciałoby się z mamą móc chociaz kawulę wypic i pogadac. Albo chociaz zobaczyc ją chociaz z daleka... w głowie masa stopklatek, różnych obrazków, wspomnień. Niby tylko one zostały ale bolą. Bolą właśnie dlatego, że są tylko wspomnieniami.
      A jeśli o badania chodzi, no masz rację, powinniśmy już dawno zrobic. Umawialiśmy się, ustalaliśmy datę, załatwialismy w pracy spóźnienia i jakoś ciągle nie wychodzi. Ja też mam problem, ale dzięki lekom chyba się rozwiązał ale i tak nie idzie... no cóż, zobaczymy co będzie dalej :)

      Usuń